Najbardziej lubiłem w Tyńcu poranki, tuż po laudzie, przedrzemanej w chórze mnichów. Mgła podnosiła się znad Wisły, od góry prześwietlona wstającym słońcem. Z błoń nad rzeką dochodziło gęganie stad gęsi idących godnie na dzienne pastwiska.

Berenika Kluczykowska-Sienkiewicz, Bartłomiej Sienkiewicz, Onegdaj w Krakowie