Tropem Smoka po Krakowie i okolicach

wyrzuć przewodnik, podążaj za smokiem

Menu Close

Tag: Rynek (Strona 1 z 4)

Czego nie przegapić na Rynku

Posłuchać hejnału z Wieży Mariackiej – w wersji basic zadrzeć głowę do góry, w wersji fit odwiedzić hejnalistów osobiście (wejście na wieżę = 271 schodów). Przejść obojętnie koło ZARY (R.I.P. dla Empiku, który kiedyś zasiedlał tę kamienicę). Zrobić selfie z Adasiem. Uśmiechnąć się do kwiaciarki. Zwiedzić Muzeum Podziemi Rynku. Nabyć pamiątkę w Sukiennicach. Wrzucić grosik do skarbonki. Kupić obwarzanka (nie kruszyć, bo sępy się zlecą). Wejść do sklepu z napisem Wawel i wypełnić kieszenie do pełna. Podziękować dorożkarce za podwózkę. Odszukać wolny stolik w kawiarnianym ogródku i nienaganną angielszczyzną zamówić kawę. Pokontemplować. Powoli wyciągając obwarzanka oddalić się w wybranym przez siebie kierunku.

 

Listopadowo..

Smutno mi z powodu kardynała Macharskiego. Aż dziwne, że mnie. Macharski głęboko wpisywał się w krakowski koloryt. Wszędzie było go pełno, spacerował po Plantach, uśmiechał się do dzieci, kłaniał się krakowianom, wliczając w to emerytowanych wokalistów zespołów blackmetalowych. Biła od niego dobroć i ciepło, których nie zdołało zniszczyć długie życie, najeżone – jak każde długie życie – rozczarowaniem i cierpieniem. Starzec wolny od zgorzknienia stanowi budującą osobliwość, a przy tym anomalię na miarę cielęcia o błoniastych skrzydłach.
Ale jest coś jeszcze. Gdy miałem dziesięć lat, ciotka mówiła mi, że to „bardzo dobry ksiądz, niestety jest chory i umiera”. Dekadę później, gdy studiowałem w pobliżu plant, Macharski wciąż zajmował się umieraniem. Dorosłem, zaczynałem kolejne życia tylko po to, by je zniszczyć, pisałem, kochałem, wyjeżdżałem, wracałem i piłem na umór, a on wciąż umierał i spacerował po tych Plantach.
Myślałem, że jego umieranie jest planem na wieczność, że nigdy nie zostanie przerwane.

Łukasz Orbitowski, facebook.com

 

Pamiątki z Krakowa

Souveniry, pamiątki, prezenty z wycieczki – temat tak samo ważny dla turysty, jak i Krakusa, który wybiera się do rodziny nad morze. Co kupić i gdzie szukać pomysłów na prezenty z Krakowa?

Generalnie NIE dla chińszczyzny i straganów. TAK dla lokalnego rzemiosła i regionalnych przysmaków.

Czytaj dalej

Czerwiec w Krakowie

Lubię o tej porze, gdy szkolne wycieczki wracają już do domu 😉

Jeszcze przed wieczorem można przyjść na Rynek,  który wtedy łapie głębszy oddech. Kraków jest jeszcze studencki, ale już niedługo. Krakowskie kwiaciarki wystawiają miednice pełne pięknych, małych bukiecików.  Nad wieżami Bazyliki Mariackiej unoszą się jerzyki. Słychać je spod Sukiennic 🙂 Mogłabym tak długo siedzieć w fotelu i chłonąć tę atmosferę. Czas przemknie szybciej niż zwykle. Znienacka zamkną ogródek. Wyjdę spod kocyka w chłodną noc. Na Placu Szczepańskim złapię moją taksówkę. A uczucie niedosytu i tak wciąż pozostanie.

 

Chwila w Krakowie…

Chwila z Marcinem Mellerem, a dokładniej z jego felietonem ze świątecznego wydania Newsweeka, to była dobra chwila. Również sam felieton okazał się być zapisem małych dobrych chwil z życia autora, dzięki którym jak sam pisze „resztę da się znieść”.

Spodobało mi się to. Postanowiłam wyłuskać z mojego krakowskiego jestestwa tych kilka pięknych małych chwil, które kolorują zwykłą codzienność miasta.

Czytaj dalej

Gdzie sikają Krakusi?

Zwykle pokazuję Kraków piękny i klimatyczny, bo takim go przede wszystkim widzę. Ale chcę tworzyć portret prawdziwy, dlatego nie waham się pokazywać  również mniej atrakcyjnych stron miasta: piszę o tym co mnie drażni, wskazuję absurdy, lub złośliwie ironizuję.

Dzisiejszy wpis cuchnie i ocieka. Miasto, które nazwano magicznym, ma śmierdzący i obrzydliwy problem. Wybaczcie, ale będzie wulgarnie. Nazywam rzeczy po imieniu.

Czytaj dalej