Kiedyś w Krakowie istniała tylko jedna meksykańska restauracja i nikt specjalnie nie narzekał. Ale po jakimś czasie w tej knajpie zmieniły się: menu, ceny i jedzenie. Dokładnie pamiętam ten dzień, kiedy zamiast mojego pysznego burrito, otulonego dwoma puszystymi sałatkami wjechało na stół coś jak… ulepiony z gliny pieróg. Tak właśnie było!

Czytaj dalej