Ostatnie dni w Krakowie to piękne, wręcz malarskie niebo… Pod nogami zaczynają fruwać pierwsze jesienne liścieSłońce przygrzewa jakoś przyjemniej, przyciąga i kąsa… Wygrzewają się babcie w jesiennych już płaszczach, dzieciaki ciągle w krótkich spodenkach, bardziej leniwe niż zwykle koty i jak zawsze zadowolone sraluchy. Z kątów i zakamarków zaczynają powoli wychodzić spokój i niespieszność… Przewaliła się już męcząca turystyczna masa. Mieszkańcy zdecydowanie odzyskują swoje miasto. Taki Kraków lubię najbardziej. Zanim sezon grzewczy zrobi swoje wyjdźcie na miasto podziwiać te piękne zjawiska: magię światła i przestrzeni.