Pada. Wieje. Zimno. Na przełomie lata i jesieni bywało lepiej z pogodą. Ale ja mam jakieś zboczenie, bo wcale nie tęsknie za wakacjami. Przeciwnie, czekam na długie wieczory. Wreszcie można odpocząć od tego outdooru! 😉  Im więcej dnia ubywa, tym przytulniej robi się na miejskich uliczkach. Ciepłe światło wypełnia okna kafejek. Kołyszą się cienie latarenek i świec. Przez otwierane drzwi przenika zapach grzanego wina i szarlotki. Chce się wejść do środka, ogrzać dłonie gorącym kubkiem, posiedzieć, porozmawiać, popatrzeć na wiatr za szybą.

Mój szlak jesiennych kafejek: Zaułek Św.Tomasza, Rynek, Bracka, Stolarska.