Zwykle pokazuję Kraków piękny i klimatyczny, bo takim go przede wszystkim widzę. Ale chcę tworzyć portret prawdziwy, dlatego nie waham się pokazywać  również mniej atrakcyjnych stron miasta: piszę o tym co mnie drażni, wskazuję absurdy, lub złośliwie ironizuję.

Dzisiejszy wpis cuchnie i ocieka. Miasto, które nazwano magicznym, ma śmierdzący i obrzydliwy problem. Wybaczcie, ale będzie wulgarnie. Nazywam rzeczy po imieniu.

Weekendowy szlak szczyn i wymiocin

Motywem przewodnim bloga jest spacer. Nie każdy należy do tych przyjemnych. Często wygląda to tak.

Nadchodzi upragniony weekend. Leniwe przedpołudnie. Pora w sam raz na niespieszny spacer połączony z kawą na mieście. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że weekend rządzi się swoimi prawami. Kazimierz, Rynek i okolice budzą się z nieświeżym oddechem i pamiątkami nocnych imprez: obsikane mury, zapach uryny na każdym rogu, pijackie wymiociny na chodnikach. Po prostu syf. SYF. SYF. SYF.

Jasne, że temat nie jest nowy. Ale może tym bardziej to dołuje –  nic się nie zmienia. Jakiś pieprzony współczesny rynsztok, który wrósł w krajobraz.

słoneczny poranek i … padlina, jak u Baudelaire’a

Kiedy piszę ten tekst jest niedziela wieczór. Mam wrażenie, że to, co zobaczyłam dzisiaj, sięgnęło jakiegoś dna. Rano wybrałam się do cukierni przy Szpitalnej i na chwilę pojawiłam się na Małym Rynku. Na trasie Szpitalna-Mały Rynek i z powrotem drugą stroną ulicy naliczyłam 12 miejsc z syfem! Pokonanie krótkiego odcinka drogi oznaczało ciągłą mijankę z nieczystościami – głównie spektakularnymi rzygami, ale też śladami moczu. O d r a ż a j ą c e. I ten kontrast: centrum wielkiego miasta, pełno spacerujących ludzi, taki piękny mieliśmy dziś dzień…

Wiadomo, że w nocy miasto żyje rozrywką i to się nie zmieni. Ale pijackie brudy nie powinny oglądać światła dziennego. Czy tego, do cholery, naprawdę nie da się uprzątnąć przed 12 w południe???

tropem pawia wawelskiego

Nie chcę wchodzić w szczegóły prewencji, monitoringu czy kar w temacie utrzymania czystości na ulicach. Ale jak widać działania te nie są u nas skuteczne. Za to łatwo polukrować ten syf. W materiałach reklamowych miasta mamy magiczny Kraków. A w realu? Jak tak dalej pójdzie zamiast smoka będziemy tropić wawelskiego pawia.

gdzie sikają krakusi?

Temat oddawania moczu w miejscach publicznych jest w ogóle szerszym problemem. Ślady i zapach moczu wychodzą daleko poza turystyczne centrum. Krakusi sikają po bramach, klatkach schodowych i windach.

Co jest z tym sikaniem? Niby nam przeszkadza brud i syf, ale nikt nie widzi specjalnego problemu w sikaniu pod drzewem, czy na poboczu drogi. Nieustannie zdumiewają mnie matki, które „odsikują” swoje dzieci pod krzaczkiem, a nawet obok piaskownicy.  A może sikanie w miejscach publicznych jest społecznie usprawiedliwione? Ot, taką mamy kulturę sikania i już. Czy coś robisz na widok sikającego w miejscu publicznym? Większość, jak widać, nic nie robi. No może poza odwróceniem głowy w inną stronę, bo przecież „niech się wstydzi, ten kto widzi”.

POPULARNE krakowskie „OBSZCZYMURKI”

Każda ulica ma swój zestaw zaułków, podcieni i skwerów noszących znamiona obszczymurka. Oto dyżurne kibelki Krakowa:

1. DWORZEC GŁÓWNY KRAKÓW

Najbardziej oszczanym miejscem zawsze był dla mnie stary budynek krakowskiego dworca. Wspomnienie tego zapaszku nadal żywo we mnie drzemie. Nie wiem, jak jest z tym u innych, ale tego problemu na pewno nie mają organizatorzy Targu Śniadaniowego, który już niedługo zadebiutuje w tej lokalizacji.

2. DWORZEC GŁÓWNY TUNEL

Widać wszędzie tam gdzie pojawia się słowo dworzec można spodziewać się zapaszku. Niedawno na trasie z przystanku tunelowego tramwaju do Galerii Krakowskiej musiałam skorzystać z windy. Nacisnęłam guziczek, wrota się otworzyły i .. uwolniły TĘ woń.
Współczuję wszystkim, którzy zmuszeni są korzystać z tej windy codziennie. Na pewno chcą z niej również skorzystać podróżni przybywający do Miasta Królów Polskich. Jak widać u nas król TAM piechotą nie chodzi. Witamy w Krakowie!

3. RONDO MOGILSKIE

Co z tego, że są tam windy, skoro nie można z nich w pełni korzystać. Mówi się, że coś jest przyjazne dla osób niepełnosprawnych. Ja się pytam jak oszczana i cuchnąca winda może być przyjazna? Wiele razy widziałam osoby z dziecięcymi wózkami, czy większym ciężarem, które odbijały się od takiej windy. One przynajmniej miały alternatywę.

4. EROS BENDATO, CZYLI GŁOWA NA RYNKU

O głowie pisałam tutaj. Jak widać lata lecą, a to ciągle najpopularniejszy kibelek Krakowa.

5. SUKIENNICE

A dokładniej część, którą pokazałam tutaj. Lepiej unikać sukiennickich przeciągów, albo przejść na głębokim wdechu.

 

Niemiecki Ordnung muss sein

Kiedy szukałam informacji, jak z tym problemem radzą sobie inne miasta trafiłam na rewelacyjny pomysł Niemców. W jednej z dzielnic Hamburga, słynącej klubów i lokali rozrywkowych, problem sikania po murach tak wkurzył mieszkańców, że do walki z winowajcami postanowili użyć tej samej broni! Elewacje budynków pokryto specjalnym preparatem, który odbija płyny: koleś wylewa się na ścianę, a ściana obsikuje kolesia. Walka z chamstwem i brakiem kultury do łatwych nie należy. Tym bardziej wielkie brawa dla St.Pauli za kreatywność: