Pieniny to perełka wśród polskich gór. Dziś proponuję najpopularniejszą w tym paśmie trasę z Sokolicy na Trzy Korony.

Wycieczkę obowiązkowo rozpoczynamy w Krościenku. To niewielkie miasteczko jest prawdziwą ostoją spokoju w porównaniu z typowo „wczasową” Szczawnicą. Co najważniejsze, jest ono  wolne od turystycznej tandety i taniej góralszczyzny. Wydaje się, że życie płynie tutaj zupełnie innym rytmem. Mieszkańcy są zakochani w swojej małej ojczyźnie i pielęgnują jej tradycje. Specjalnie używam takiego opisu, bo osobiście doświadczyłam tutaj rzeczy, o których kiedyś tylko czytałam.  Jestem pod wielkim wrażeniem tego, w jaki sposób wychowuje się tutaj dzieci. A przywiązanie do tej ziemi i przyrody jest tutaj naprawdę bardzo silne. Tak właśnie wyglądają małe ojczyzny! To jest piękne! Te emocje  udzielają się także mi podczas każdej kolejnej wizyty. Jestem zapatrzona i zasłuchana w te nastroje, góry, poezję i malarstwo pani Krystyny Aleksander, którą serdecznie ściskam i pozdrawiam!

Pieniny, Dunajec

Wracając do wycieczki. Zaczynamy od lodziarni na Rynku 🙂 Koniecznie trzeba spróbować domowych lodów, które od lat sprzedaje na  wagę ten sam przemiły pan. Zjedzone? Idziemy! Najpierw wzdłuż ulicy Św. Kingi, aż do odbicia zielonego szlaku na Sokolicę. Szlak biegnie naprawdę ostro pod górę, więc szczególnie przy śliskim podłożu, koniecznie jest odpowiednie obuwie. Tuż przed szczytem znajduje się kasa – kupujemy bilet wstępu do  Pienińskiego Parku Narodowego. Na Sokolicy, podobnie jak na szlaku, jest tłoczno, ale widoki rekompensują wszystko! To właśnie tutaj rośnie najsłynniejsza w Polsce sosna, obecna zazwyczaj na każdej widokówce z Pienin.

Ruszamy dalej. Tym razem idziemy szlakiem niebieskim (notabene to trzeci co do długości szlak w polskich Karpatach biegnący z Tarnowa na Wielki Rogacz w Beskidzie Sądeckim). Znów dość ostre podejście (na Czertezik), co zresztą jest charakterystyczne dla tych gór – poza tym znajdujemy się przecież na słynnej Sokolej Perci! (wyznaczył ją w 1926 ksiądz Walenty Gadowski, twórca tatrzańskiej Orlej Perci).  Nieco dalej mamy możliwość przejścia  najbardziej znanego odcinka Sokolej Perci (choć w porównaniu ze swoją tatrzańską „siostrą” jest to ledwo spacerek). Krótka wspinaczka nagradzana jest przepięknym widokiem (kto zdecyduje się obejść asekurowany odcinek zielonym szlakiem, straci te widoki).

Pieniny, Trzy Korony

Po drodze jeszcze miła niespodzianka. Przy szlaku, na niewybitnym Bajków Groniu w okresie od maja do września można spotkać góralkę sprzedającą kompot, maślankę i oscypki:) Owocowy kompot smakował całej naszej ekipie więc naprawdę polecam! Tuż przed Trzema Koronami pokazujemy pracownikowi PPN nasz zakupiony wcześniej bilet i wchodzimy na platformę widokową. Widok po prostu zapiera nam dech w piersiach! Potrzebny jest tutaj jakiś kiczowaty opis sielskości, żeby oddać klimat. Nie, chyba nie dam rady przekazać tego 🙂 Po prostu Dunajec wije się wśród zieloności. Widać stada pasących się owieczek. Słychać nawet dźwięk owieczkowych dzwoneczków. A nad całością dumnie królują Tatry. Znów obiecuję sobie, ze następnym razem przyjdę tu na wschód słońca (uwaga: oglądanie wschodów i zachodów słońca na terenie parku narodowego jest sprawą dość ryzykowną, ze względu na zakaz biwakowania oraz zakaz poruszania się po terenie parku narodowego po zmroku i przed świtem)!

Z Trzech Koron można zejść do Czorsztyna lub z powrotem do Krościenka. Na miłe zakończenie dnia można jeszcze wybrać się na kolację z pstrągiem. Miłego wędrowania!
Jeszcze kilka informacji praktycznych. Dojazd do Krościenka jest generalnie prosty. Można jechać Zakopianką i odbić na Krościenko w Nowym Targu. Mniej zatłoczona i ciekawsza opcja to dojazd od strony Nowego Sącza, lub Mszany Dolnej. Ilość autobusów kursujących do Krościenka jest zachęca do podróży komunikacją zbiorową. Niestety, specyficzny układ drogowy Krościenka (i przede wszystkim Szczawnicy) oznacza że w dniach zwiększonego natężenia ruchu (długie weekendy, wakacje), wjazd i wyjazd z Krościenka okupiony jest kilkudziesięcioma minutami stania w korku…