Tropem Smoka po Krakowie i okolicach

wyrzuć przewodnik, podążaj za smokiem

Menu Close

Kategoria: Ludzie Krakowa (Strona 1 z 3)

Listopadowo..

Smutno mi z powodu kardynała Macharskiego. Aż dziwne, że mnie. Macharski głęboko wpisywał się w krakowski koloryt. Wszędzie było go pełno, spacerował po Plantach, uśmiechał się do dzieci, kłaniał się krakowianom, wliczając w to emerytowanych wokalistów zespołów blackmetalowych. Biła od niego dobroć i ciepło, których nie zdołało zniszczyć długie życie, najeżone – jak każde długie życie – rozczarowaniem i cierpieniem. Starzec wolny od zgorzknienia stanowi budującą osobliwość, a przy tym anomalię na miarę cielęcia o błoniastych skrzydłach.
Ale jest coś jeszcze. Gdy miałem dziesięć lat, ciotka mówiła mi, że to „bardzo dobry ksiądz, niestety jest chory i umiera”. Dekadę później, gdy studiowałem w pobliżu plant, Macharski wciąż zajmował się umieraniem. Dorosłem, zaczynałem kolejne życia tylko po to, by je zniszczyć, pisałem, kochałem, wyjeżdżałem, wracałem i piłem na umór, a on wciąż umierał i spacerował po tych Plantach.
Myślałem, że jego umieranie jest planem na wieczność, że nigdy nie zostanie przerwane.

Łukasz Orbitowski, facebook.com

 

Super Heroes. World Youth Day 2016

Welcome in Poland.

Czerwiec w Krakowie

Lubię o tej porze, gdy szkolne wycieczki wracają już do domu 😉

Jeszcze przed wieczorem można przyjść na Rynek,  który wtedy łapie głębszy oddech. Kraków jest jeszcze studencki, ale już niedługo. Krakowskie kwiaciarki wystawiają miednice pełne pięknych, małych bukiecików.  Nad wieżami Bazyliki Mariackiej unoszą się jerzyki. Słychać je spod Sukiennic 🙂 Mogłabym tak długo siedzieć w fotelu i chłonąć tę atmosferę. Czas przemknie szybciej niż zwykle. Znienacka zamkną ogródek. Wyjdę spod kocyka w chłodną noc. Na Placu Szczepańskim złapię moją taksówkę. A uczucie niedosytu i tak wciąż pozostanie.

 

Chłopiec z zapałkami

Kiedyś można było kupować u dziewczyny, ale tym razem spotkałam tego chłopaka. Wózek z zapałkami stoi przy ulicy Grodzkiej. Jak dla mnie jest to jeden z nielicznych „biznesów pamiątkowych” dobrze wkomponowujących się w ulicę. Świetny jest już sam pomysł na produkt tradycyjny. Do tego ciekawy, stylowy wózek i sprzedawca bez nachalnego przebrania. Nawiązanie do Andersena w okolicznościach Grodzkiej przychodzi samo. Całość po prostu fajna.

 

Krakowski Rynek

Z serii stałe postacie na krakowskim Rynku. Część pierwsza.

 

Krakowianki

U r z e k ł y mnie. Uwielbiam.