Sława Malinowego Anioła z Zielonek już dawno dotarła do Krakowa. Czy faktycznie warto się tam wybrać? Postanowiłam sprawdzić. Dobra okazja nadarzyła się podczas ostatniego weekendu. Była pora obiadowa a my akurat wracaliśmy do Krakowa. W domu nikt z obiadem nie czekał, więc postanowiliśmy zjeść w Zielonkach.

ogród Malinowy Aniol

Pierwsze wrażenie

Restauracja znajduje się przy głównej ulicy w centrum Zielonek. Na tyłach budynku urządzono ogród. Aranżacja bardzo fajna. Jasne meble, wiklinowe lampy, sporo kwiatów. Szczególnie spodobały mi się plażowe kosze (hej, hej wspomnienie Świnoujścia), kwiaty w kaloszach i mini szklarnia z ziołami. W weekendy ponoć bez rezerwacji lepiej wcale się tutaj nie pojawiać. My chyba mieliśmy szczęście. Wolnych stolików nie brakowało. Wybraliśmy miejsce w ogrodzie, bo było słonecznie, ładnie i po prostu przyjemnie. Całkiem dobry wstęp do konsumpcji 🙂

Paella z owocami morza, Malinowy Anioł

Konkrety

Zamówione zostały: zupa z zielonego groszku, chłodnik, kotlet schabowy smażony na szmalcu, paella, smażone kurczaczki i lemoniada. Na czas oczekiwania dostaliśmy pieczony na miejscu chleb i oliwę. Chleb całkiem dobry, zjedliśmy cały. Zupy również okazały się smaczne. Groszkowa była nawet ryzykowana bo nie przepadam za groszkiem, ale naprawdę dała radę. Niestety dania główne okazały się porażką. Kotlet popsuła panierka – dziwna, część tartej bułki była niedopieczona. Ziemniaczki, a właściwie ziemniaczane talarki, ociekały tłuszczem. Moja paella wjechała na stół średnio ciepła, więc gdy dotarłam do połowy była już zimna. W smaku brakowało mi wyrazu i przyprawienia. Nie mam pewności jak została przygotowana, więc na tym zakończę opis, ale na pewno nie zamówiłabym jej drugi raz. Przypadkiem trafiłam na zdjęcie tego dania na facebook’owym fanpage’u restauracji, jeśli komuś się chce można porównać z moim zdjęciem. Kurczaczki znalazły się w zestawie dla dzieci. Tutaj spodziewałabym się większej dbałości o danie. Szczególnie źle, naprawdę źle, wypadły frytki.

ogród Malinowy Aniol

Co zamówić?

No właśnie, co trzeba zamówić w Malinowym Aniele, aby wyjść zadowolonym? Z czego słynie to miejsce? Może to mój błąd, że nie zrobiłam wcześniej rozeznania. Ale z drugiej strony, odwiedziłam restaurację wyróżnioną 1 miejscem w plebiscycie Wielkie Odkrywanie Małopolski (2014 r). To chyba nie  dlatego, że podają tu dobrą pizzę? A może jednak?

 

Rowery, Malinowy Anioł

baloniki, wstążeczki, kokardki

Na pewno jest to miejsce, w którym przyjemnie się przebywa. Zadbano o wygodę gości: darmowy parking, miejsce na rowery, plac zabaw i atrakcje dla dzieci. Niewątpliwie może również oczarować sposób podawania napojów i deserów – słoiczki i słoje z kolorowymi wstążeczkami. No właśnie, nie wspomniałam o bardzo dobrej lemoniadzie, podanej w pięknym opakowaniu. To było naprawdę wielkie „wow”. Ale czy to wszystko wystarczy aby tam wrócić?