Na zamku powinno się zjeść po królewsku, na bogato i do syta. Hulaj dusza, wchodzimy!

schowaj koronę, bo spadnie

Pierwsze wrażenie po wejściu do środka: „Ooo, tu chyba długo nic się nie zmieniło”.

Tyle, że zamiast królewskiego przepychu powitał nas klimat PRLu. Nie tego spodziewałam się na zamku. Czar prysł. Schowałam wyimaginowaną koronę do torebki.

Wnętrze restauracji w Pieskowej Skale

PANI KRYSIU, GOŚCIE PRZYSZLI

Nie będę opisywać wyglądu restauracji, bo jest klonem tej, którą doskonale znacie. To może być Stylowa, Polonia, Herbowa, czy każda inna, którą pamiętacie sprzed kilku lat. W zestawie oczywiście z odpowiednią obsługą, czyli z paniami Krysiami i Halinkami.

Ja taki klimat też łapię. Ale musi być dobrze podany, tak jak tutaj. Restauracją zarządza Krakowska Spółdzielnia Gastronomiczna. Oto kilka informacji ze strony internetowej:

Restauracja liczy obecnie sto miejsc konsumpcyjnych.

Zakład specjalizuje się w wykwintnych potrawach kuchni staropolskiej (…)

W ofercie zakładu znajdują się także popularne dania dla turystów, młodzieży szkolnej oraz wycieczek:
tanie zestawy obiadowe, zapiekanki, kanapki, pizza.

Jak typowa polska turystka na polskich wakacjach zamawiam schabowego z frytkami. Po chwili z kuchni dobiega odgłos tłuczka. Jak ja to lubię 🙂

Obiad w Restauracji Zamkowej

Gotowy kotlet ląduje na moim talerzu w ozdobie pasującej do całokształtu okoliczności. Nie przeszkadza mi nic. Jest świeżo i smacznie, jak w domu. Tradycyjny niedzielny obiad zaliczony.