Tropem Smoka po Krakowie i okolicach

wyrzuć przewodnik, podążaj za smokiem

Menu Close

Autor: smoczyca (Strona 1 z 49)

Czego nie przegapić na Rynku

Posłuchać hejnału z Wieży Mariackiej – w wersji basic zadrzeć głowę do góry, w wersji fit odwiedzić hejnalistów osobiście (wejście na wieżę = 271 schodów). Przejść obojętnie koło ZARY (R.I.P. dla Empiku, który kiedyś zasiedlał tę kamienicę). Zrobić selfie z Adasiem. Uśmiechnąć się do kwiaciarki. Zwiedzić Muzeum Podziemi Rynku. Nabyć pamiątkę w Sukiennicach. Wrzucić grosik do skarbonki. Kupić obwarzanka (nie kruszyć, bo sępy się zlecą). Wejść do sklepu z napisem Wawel i wypełnić kieszenie do pełna. Podziękować dorożkarce za podwózkę. Odszukać wolny stolik w kawiarnianym ogródku i nienaganną angielszczyzną zamówić kawę. Pokontemplować. Powoli wyciągając obwarzanka oddalić się w wybranym przez siebie kierunku.

 

Na co wybrać się do GROTESKI

Ten post przygotowałam specjalnie dla rodziców, którzy szukają spektaklu idealnego dla dzieci w wieku poniżej 3 roku życia. Przy imprezach organizowanych dla dzieci zwykle podaje się preferowany wiek i tak jest również  w przypadku spektakli GROTESKI. Taką informację można znaleźć w opisie przedstawienia na stronie teatru. Na pewno ułatwia to podjęcie decyzji. Ja jednak ułożyłam swoją listę, która może być wskazówką dla rodziców chcących wybrać się z dzieckiem do teatru po raz pierwszy.  Żałuję, ale nie mam zdjęć, więc będzie sam tekst.

Czytaj dalej

Do Bębła na bańki

Niedaleko Krakowa znajduje się miejscowość o fajnie brzmiącej nazwie Bębło. W tym Bęble znajduje się Fabryka ozdób choinkowych ARMAR i to tam dzisiaj Was zapraszam.

Czytaj dalej

Pora na kawę

Z dala od Rynku, Starbucks’a, turystów i zgiełku. Zamiast kawiarnianego ogródka tajemniczy ogród. Dodatkowo sąsiedztwo starych willi, spotkanie z wiewiórką i krasnalem. I jeszcze to spojrzenie cesarza Franciszka Józefa: „Chilling, jesteśmy na Salwatorze”.

Kawiarnia na Salwatorze – jedna z rzeczy niezmiennych w Krakowie.

Czytaj dalej

W punkt

Powiadają, że poeci to najwięksi wrogowie smogu w Krakowie:

Uśpione miasto żelaznym dymem
wieczne jak Rzym
lub Hollywood
o świcie
kładzie mnie u stóp
u sennych jeszcze bram
śpią w murach Antyfony
ptaki i kadzidła
zielenieją na dachach
wieki
kamienie pragną
postaci
ciężarne ulice
tak wszyscy kochamy
to miasto
że umieramy dla niego
przedwcześnie

Józefa Ślusarczyk-Latos, Kraków

 

Listopadowo..

Smutno mi z powodu kardynała Macharskiego. Aż dziwne, że mnie. Macharski głęboko wpisywał się w krakowski koloryt. Wszędzie było go pełno, spacerował po Plantach, uśmiechał się do dzieci, kłaniał się krakowianom, wliczając w to emerytowanych wokalistów zespołów blackmetalowych. Biła od niego dobroć i ciepło, których nie zdołało zniszczyć długie życie, najeżone – jak każde długie życie – rozczarowaniem i cierpieniem. Starzec wolny od zgorzknienia stanowi budującą osobliwość, a przy tym anomalię na miarę cielęcia o błoniastych skrzydłach.
Ale jest coś jeszcze. Gdy miałem dziesięć lat, ciotka mówiła mi, że to „bardzo dobry ksiądz, niestety jest chory i umiera”. Dekadę później, gdy studiowałem w pobliżu plant, Macharski wciąż zajmował się umieraniem. Dorosłem, zaczynałem kolejne życia tylko po to, by je zniszczyć, pisałem, kochałem, wyjeżdżałem, wracałem i piłem na umór, a on wciąż umierał i spacerował po tych Plantach.
Myślałem, że jego umieranie jest planem na wieczność, że nigdy nie zostanie przerwane.

Łukasz Orbitowski, facebook.com